piątek, 1 maja 2015

#2 Trzeci dzień i już cheat day

Niestety. Ale wizyta u brata, którego żona pysznie piecze i gotuje nie wróżyła powodzenia diecie.
Z dwóch pierwszych dni byłam zadowolona bardzo - niestety nie spamiętam już bilansów, ale może jakoś zaczne wpisywać. I było widać po wadze, że jest ok - 61,3 kg.
A dzisiaj, no cóż, śniadanko lekkie w domu - 2 jajka na twardo, potem wizyta u brata - dwudaniowy obiad (rosół z makaronem + warzywa z ryżem i kurczakiem). I dotąd by było ok gdyby nie deser. Ale był pyszny - mrożony tort bezowy z kremem cytrynowym. Podziwiam szwagierkę, że w zaawansowanej ciąży i jeszcze ma siłę takie pyszności tworzyć.
Gdyby nie ten tort to byłabym zadowolona. Ale nic - jedno małe oszustwo, a poza tym dalej rezygnuje z cukru.
Problem z cukrem to też jeden z powodów rozpoczęcia diety - w pewnym momencie doszłam do wniosku, że jestem od cukru uzależniona, i że chcę jednak coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że się uda bo to naprawdę zrobił się dla mnie problem - przez jakiś czas po prostu musiałam zjeść coś słodkiego przynajmniej raz dziennie, a jeśli nic słodkiego nie miałam to zaczynałam słodzić kawę. I stopniowo potrzeba słodkiego nasilała się. Gdzieś czytałam, że odwyk od cukru trwa trzy miesiące. No więc trzeba zacząć od małych kroczków i dnia pierwszego ;) Po setnym mam nadzieję, że już bedzie ok ;)
Trzymajcie się chudo :)

1 komentarz:

  1. Jestem, przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam na Twój komentarz. W sumie to tylko dzięki Tobie postanowiłam 'wrócić' chociaż na chwilę. To cudowne co o mnie napisałaś. Naprawdę to było dla mnie bardzo ważne. Dziękuję.
    Trzymam za Ciebie kciuki!
    Fraise <33

    OdpowiedzUsuń