... ale postaram się częściej pisać :)
Głównie Wasze blogi czytam i jest to bardzo motywujące :)
Chyba pisanie też takie jest. Jakoś tak w grupie człowiekowi chyba bardziej zależy, żeby innych nie zawieść.
Więc tak, przez dwa tygodnie miałam zepsutą wagę, ale dietę raczej trzymałam, miałam 2-3 dni takie kryzysowe, kiedy jadłam słodycze (uważam, że jestem uzależniona od cukru, naprawdę i całkiem poważnie, ale to szerszy temat więc na inny dzień może), ale udało mi się do diety wrócić i z ostatnich dni jestem zadowolona.
Ogólnie staram się jeść jak najwięcej warzyw i nie jeść w ogóle cukru.
Dzisiaj jak na razie ciut gorszy dzień - zjadam łososia, żeby się nie zepsuł, ale ciut za dużo go mam, więc nie jem obiadu i trochę mi brakuje tego ciepłego posiłku.
A bilans mniej więcej taki:
kefir z crunchem domowej roboty
kanapka z masłem
łosoś z pieczarkami (ok 150 gram)
3 wafle ryżowe
coś jeszcze wsunę na podwieczorek i kolację, ale jeszcze nie wiem co ;)
Ten łosoś mi się wydaje, że sporo kalorii i tłuszczu będzie miał ale dzisiaj rezygnuje z obiadu na jego konto.
A i najważniejsze - waga rano 58,2 :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz